AKTUALNOŚCI

27-07-2015 Artykuł

Z przykrością czytałem wywiad z Prezydentem Bronisławem Komorowskim (POLITYKA nr 27/15 " Prawdzie trzeba pomagać z podtytułem z okładki "Dlaczego przegrałem"). Pan Prezydent, którego lubię, cenię i szanuję jednak nie wie czemu przegrał wybory. Podobnie jak wielu moich znajomych boleśnie przeżyliśmy porażkę uznając ja także za własną ale też bardzo bolały nas błędy seryjnie popełniane podczas kampanii wyborczej. Czuliśmy, że to nie tyle kandydat PiS-u wygrywa, lecz że to nasz faworyt przegrywa.
Przykro mi, ze Pan Prezydent nie zauważył słabości organizacyjnych kampanii, w której bałagan gwarantowały trzy zauważalne ośrodki kierownicze, a przecież nie tylko na studiach uczą, że brak jednolitego kierowania jest gwarancją katastrofy.
Mało tego, żaden z tych ośrodków nie przyjmował sygnałów o wadach, błędach lub niezbędnych zachowaniach. Oni wiedzieli wszystko i to najlepiej.
Sam Pan Prezydent albo stracił, albo nie znał języka, którym można porozumiewać się z wyborcami (choćby wrogimi) na spotkaniach, na ulicy. Że była agresja, była, wszak wszyscy o tym wiedzieli, że będzie. Ale wydawało się, że kandydat Komorowski ma więcej atutów niż kandydat Duda - przecież dłuższy czas człowiek znikąd. Jak można proponować, choćby prowokatorowi, żeby wziął kredyt i zmienił pracę. W dniu wygłoszenia tej propozycji kandydata Komorowskiego w internecie zamordowało parę milionów naszych rodaków. A i to nie wszyscy oni poszli do wyborów.
Po co kandydujący, urzędujący Prezydent ogłasza we wszystkich polskich (i nie tylko) publikatorach, że helikoptery bojowe dla polskiej armii będzie produkował francuski wykonawca, a nie którakolwiek z firm produkujących helikoptery w Polsce, rękami polskich robotników. I co z tego, że część Łodzi ma nadzieję. We wszystkich polskich województwach, w większości polskich miast są firmy, które muszą konkurować na rynkach zamówień z zagranicznymi konkurentami. Dla nich przegranie przetargu to ograniczenie dochodów, płac, zatrudnienia, to ograniczenie bezpieczeństwa materialnego ich rodzin. Dla nich wygrana zagranicznego konkurenta to bez względu na okoliczności krzywda takich samych jak oni. To nie był strzał w kolano. Trafienie miało miejsce dużo wyżej.
Dopóki Kukiz głosił prymat jednomandatowych okręgów wyborczych jego notowania przekraczały 5%. Ta niespodziewana popularność wykreowana została przez media, publicystów, w jakimś stopniu kampanie wyborczą, definiując jego antysystemowość.
Przykre, ze nikt nie zauważył tych rzeczywiście ok. 20-25% naszych rodaków, którzy uważają, że wszystko co jest w Polsce trzeba rozpieprzyć. To naprawdę podoba się młodzieży (większości), to podoba się frustratom w różnym wieku i nie jest to zjawisko zupełnie obce innym państwom europejskim.
Moment ogłoszenia zamiaru referendalnego i niejaka przychylność dla tzw. JOW-ów, likwidacji (dziś prezydent mówi o racjonalizacji) dofinansowania partii politycznych z budżetu państwa, trzecie pytanie pominę bo de facto nie ma ono sensu, zaszokował i co do terminu i co do treści. Wielu jego wyborców stanęło przed dylematem.
A trzeba pamiętać, że większość elektoratu Prezydenta Komorowskiego to ludzie wykształceni, świadomi znaczenia obu rozwiązań, w tym zwłaszcza zagrożeń niesionych przez wybory z okręgów jednomandatowych (absolutna dominacja większości, brak reprezentacji choćby najwybitniejszych przedstawicieli mniejszości, łatwość "kupienia" mandatu, żaden nadzór publiczny nad wykonywaniem mandatu, problemy konstruowania większości w radzie, w sejmie przy wyłanianiu kierownictwa organu przedstawicielskiego i wykonawczego itp., itd. - mamy takie doświadczenia własne, możemy przyjrzeć się doświadczeniom nielicznych państw europejskich gdzie obowiązuje system wyborów z okręgów jednomandatowych).
Finansowanie partii politycznych z wykluczeniem budżetu, to prywatyzacja także życia publicznego, oligarchizacja polityki i polityków, koniec transparentności i rzeczywista możliwość kupowania ustaw, posłów, radnych - oczywiście tak być nie musi ale zagrożenia są bardzo realne.
Mimo wszystko wydaje się, że większość popierających Prezydenta Komorowskiego, z ciężkim sercem, ale zagłosowała na niego w drugiej turze. Pamiętać należy, że tym posunięciem nie zdobyto poparcia wyborców Kukiza, natomiast niewątpliwie stracono wyborców lewicy i to nie tylko tych nędznych paru procent SLD. Sympatyków lewicowego państwa jest dużo więcej niż sympatyków SLD.
Było wiele innych mniejszych i większych lapsusów, a to czytanie encyklopedii do góry nogami, wyjazdy w teren wyłącznie celem spotkania się z aktywem PO, unikanie środowisk niezdecydowanych bądź wręcz nieprzyjaznych, niedopilnowanie warunków debat TV (słynna chorągiewka PO) - szkoda, bo czasem drobiazgi decydują o sukcesie, o warunkach działania, a niezauważone lubią się mścić. Szkoda bo chyba nie pomyślano, że Polska widziana z Krakowskiego Przedmieścia nie musi tak samo wyglądać w oczach większości Polaków. I nie ma na co się obrażać.

 powrót do aktualności

GALERIA



6.X.2015 r. - Senator Witold Gintowt-Dziewałtowski spotkał się z elbląskimi dziennikarzami na konferencji prasowej, by podsumować całą swoją karierę zawodową, nie tylko parlamentarzysty. Nie kandyduje w nadchodzących wyborach, wybrał polityczną emeryturę, choć prawa do tej zwykłej emerytury ma już od kilku lat.
3.X.2015 r. - w Elblągu uczestniczył w inauguracji roku Akademickiego 2015 w Elbląskiej Uczelni Humanistyczno- Ekonomicznej;

start | aktualności | kalendarium | kim jestem? | galeria | kontakt | archiwum