AKTUALNOŚCI

21-07-2012 | dr Adam Bodnar - Miło władzy zakazywać

Wyobraźmy sobie, że nowelizacja Prawa o zgromadzeniach, przyjęta pod koniec czerwca przez Sejm, już przeszła przez Senat, została podpisana przez prezydenta i stała się obowiązującym prawem. Wyobraźmy sobie, że w tej nowej rzeczywistości prawnej dochodzi do nagłej i niespodziewanej dymisji ministra rolnictwa. Rolnicy postanawiają się sprzeciwić tej decyzji, przyjechać do Warszawy i zaprotestować przed kancelarią premiera. Ku ich zaskoczeniu natykają się na problem prawny.

Okazuje się, że zgodnie z przepisami nowego prawa pierwszy możliwy termin na zorganizowanie legalnej demonstracji to 6 dni od daty jej zgłoszenia organom gminy. Czyli demonstracja może się najwcześniej odbyć faktycznie tydzień po wspomnianej dymisji. Tylko czy w takim terminie nie jest to już tylko gest symboliczny, bez większego znaczenia dla polityki? Tydzień wydaje się wiecznością przy współczesnym przepływie informacji, sile rażenia telewizji newsowych oraz internetu.

Wyobraźmy sobie jednak, że rolnicy - zdając sobie sprawę z tych uwarunkowań - okazali się niecierpliwi. Żaden ustawodawca nie będzie im dyktował, kiedy mają demonstrować! Mają przecież do tego konstytucyjne prawo. Już następnego dnia po dymisji ministra są pod kancelarią premiera jako organizatorzy zgromadzenia spontanicznego. Zaraz jednak po pojawieniu się demonstrantów z transparentami podjeżdża policja. Bacznie się im przygląda, pyta, kto jest organizatorem nielegalnego zgromadzenia, legitymuje go i spisuje. Organizatora czeka wielomiesięczny proces, w którym będzie musiał udowadniać, że demonstracja była reakcją na nagłe wydarzenie oraz służyła interesowi publicznemu. Jak się mu nie uda, będzie odpowiadał na podstawie Kodeksu wykroczeń. Mało kto lubi mieć procesy za to, że starał się maksymalnie korzystać z konstytucyjnej wolności.

Wróćmy jednak na chwilę do momentu dymisji i wyobraźmy sobie, że rolnicy wykazali się prawdziwą chłopską odpowiedzialnością. Stwierdzili, że nie ma co ryzykować procesu przed sądem w związku z organizacją nielegalnego zgromadzenia. Postanowili zaczekać i zorganizować wszystko zgodnie z prawem. Złożyli zawiadomienie o planowanej demonstracji. Ku ich zaskoczeniu dostali odmowę - ponieważ w tym samym miejscu i czasie już wcześniej zgłoszona była inna demonstracja. Prezydent Warszawy stwierdziła, że dwie demonstracje w tym samym miejscu "zagrażają zdrowiu lub życiu" i wezwała do zmiany miejsca zgromadzenia. Problem w tym, że rolnicy nie chcą protestować w innym miejscu, bo kancelaria premiera jest tylko jedna. Odmowa zgody na zmianę miejsca oznacza jednak wydanie zakazu zgromadzenia. Odwołują się do wojewody mazowieckiego. Wojewoda jednak należy do tej samej partii politycznej i nie chce kwestionować rozstrzygnięć władz Warszawy. Dzień przed datą zgromadzenia organizator dostaje decyzję zakazującą zgromadzenia - z miłym pouczeniem, że przysługuje mu skarga do sądu administracyjnego. Sąd jednak nie rozpatrzy sprawy przez noc. Nie ma na to najmniejszych szans ani prawnych możliwości. Organizatorowi nie zależy na zbieraniu miłych pamiątek przyznających honorowo rację, lecz na tym, aby ktoś niezależnie i bezstronnie rozpoznał jego sprawę przed datą planowanego zgromadzenia. W świetle polskiego prawa nie jest to możliwe.

Wyobraźmy sobie, że podobna sytuacja ma miejsce w Niemczech, gdzie również nagle do dymisji podał się minister rolnictwa. Co wtedy robią rolnicy niemieccy? W skrócie - nie mają większego problemu z zorganizowaniem legalnej demonstracji w odpowiednio krótkim terminie.

Po pierwsze, termin w Niemczech na zgłoszenie zwyczajnego zgromadzenia to 48 godzin. Po drugie, prawo niemieckie reguluje tzw. zgromadzenia spontaniczne oraz zgromadzenia nagłe. W przypadku zgromadzeń spontanicznych organizator powinien dopełnić przynajmniej obowiązku poinformowania - praktycznie w jakikolwiek sposób (mailem, faksem, telefonicznie) - o tym, że zgromadzenie takie się odbędzie. Jeśli ma ono uzasadniony powód, to wtedy nie będzie odpowiadał. Z kolei zgromadzenia nagłe są organizowane tak szybko, że nawet najprostsze zawiadomienie może być problemem. Są to takie sytuacje, kiedy ludzie wychodzą na ulice praktycznie zaraz po tym, jak się coś poważnego zdarzyło. Poszczególne landy różnie regulują szczegóły zgromadzeń spontanicznych i nagłych, ale w każdym przypadku ustawodawca stara się maksymalnie szanować konstytucyjną wolność organizowania pokojowych zgromadzeń.

Gdyby jednak niemieckie organy władzy zdecydowały się zakazać zgromadzenia, to organizatorzy mogą się poskarżyć do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał może w trybie zarządzenia tymczasowego uchylić zakaz demonstracji nawet na kilka godzin przed jej rozpoczęciem.

W toku procesu legislacyjnego nad Prawem o zgromadzeniach organizacje pozarządowe wielokrotnie przedstawiały te wszystkie argumenty. Nie zostały one wzięte pod uwagę. Stąd się bierze protest przeciwko planowanym zmianom Prawa o zgromadzeniach. Niezależnie od przekonań politycznych chcemy prawa, które zapewni w pełni korzystanie z konstytucyjnej wolności organizowania pokojowych zgromadzeń, a nie będzie narzędziem politycznej kontroli, reglamentacji czy wręcz cenzury poglądów. Przykład niemieckiej dojrzałej demokracji pokazuje, że jest to możliwe. Wymaga tylko poważnej refleksji, a nie stanowienia prawa pod wpływem telewizyjnych wiadomości o zamieszkach w czasie jednej demonstracji.

Autor jest wiceprezesem zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, adiunktem w Zakładzie Praw Człowieka Wydziału Prawa i Administracji UW Źródło: Gazeta Wyborcza

 powrót do aktualności

GALERIA



6.X.2015 r. - Senator Witold Gintowt-Dziewałtowski spotkał się z elbląskimi dziennikarzami na konferencji prasowej, by podsumować całą swoją karierę zawodową, nie tylko parlamentarzysty. Nie kandyduje w nadchodzących wyborach, wybrał polityczną emeryturę, choć prawa do tej zwykłej emerytury ma już od kilku lat.
3.X.2015 r. - w Elblągu uczestniczył w inauguracji roku Akademickiego 2015 w Elbląskiej Uczelni Humanistyczno- Ekonomicznej;

start | aktualności | kalendarium | kim jestem? | galeria | kontakt | archiwum