AKTUALNOŚCI

23-01-2011 | Sędzia, historyk, polityk - ciekawe co jeszcze?

Zawsze byłem pełen podziwu dla ludzi, którzy mają wątpliwości. Podobnie nie darzę i nigdy nie darzyłem nadmierną powagą tych, którzy już wszystko wiedzą, wydają werdykty ostateczne, często wyręczając tych, którzy w sprawie rzeczywiście mogą być kompetentni.

Podobnie nie przypominam sobie bym komentował wyroki sądu, nawet gdy sam miałem wątpliwości. Może błędnie ale uważałem, że zasada trójpodziału władzy jest nienaruszalną podstawą choćby najsłabszej demokracji, a sądy i trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz (art. 173 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej). Stąd sędziowie są nieusuwalni, przysługuje im immunitet o zakresie dużo większym niż np. immunitet parlamentarny, a niezależność sądów i ich niezawisłość są prawem chronione.

Co jednak począć gdy sędzia w postępowaniu procesowym wykracza poza swoje kompetencje, przywdziewa strój polityka, historyka, a czasem i kata. Oczywiście w Polsce obowiązuje dwuinstancyjność w postępowaniu sądowym. Od budzącego wątpliwości orzeczenia można odwołać się do drugiej instancji. Dziś o swoje racje po wyczerpaniu postępowania każdy z nas może iść ze skargą do trybunałów europejskich. Nie ma żadnego pocieszenia w tym, że Rzeczypospolita, tamże wśród państw wspólnoty prym wiedzie i jest najczęściej skazywana. Musimy mieć świadomość, że to właśnie u nas, także przy udziale sędziów, najczęściej stający przed sądem są krzywdzeni wyrokami de facto sprzecznymi z prawem.

Nie wracałbym do tej przykrej konstatacji gdyby nie wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie, a ściślej sędzi Ewy Jethon, która orzekając w sprawie o wprowadzenie stanu wojennego poszła na całość, rozstrzygnęła o wątpliwościach najtęższych głów nie tylko w Polsce, o dylemacie "wejdą, nie wejdą", zastąpiła historyków i badaczy i wydała wyrok takiego jakiego żądał IPN. Machnęła przy tym ręką na świadectwa tych, którzy bądź widzieli koncentrację zaprzyjaźnionych wojsk NRD, Czechosłowacji i ZSRR tuż przy naszych granicach, widzieli i słyszeli o zamiarach radzieckich dywizji stacjonujących w Polsce, a było ich więcej niż polskich - że już nie wspomnę o różnicy w uzbrojeniu. Nie interesowały ją dokumenty, przecież jeszcze nie wszystkie jawne, i NATO, i Układu Warszawskiego, opinie polityków wówczas mogących podejmować decyzje. Nie pomyślała przy tym o Afganistanie, jeszcze wtedy przed rosyjską interwencją, ani o wyraźnej deklaracji Zachodu, że w razie rosyjskiej okupacji w Polsce żołnierze NATO nadal będą stać z bronią u nogi. Tak jak po Jałcie. Orzekając o nowej wersji historii Polski pani sędzia pominęła opinie zdecydowanej większości swoich rodaków, którzy uważają za celowe i usprawiedliwione wprowadzenie stanu wojennego, mimo dosyć powszechnej, medialnej propagandy potępiającej wprowadzenie stanu wojennego (co ciekawe nikt nie zgłasza potrzeby potępienia zamachu majowego J. Piłsudskiego z 1926 roku mimo, że wówczas ofiar było prawie 10-ciokrotnie więcej - gdzie jest IPN?) Pomija także i to, że mimo wszystko po 13 grudnia 1981 r. cała Polska nie stanęła w strajkach i manifestacjach i nie było tysięcy ludzi na ulicach. Mało tego, raczej wyczuć można było jednoznacznie przeważającą atmosferę nadziei na spokój i jakąś normalność.
Ubolewam, ze pani sędzia Jethon nie poszła dalej i nie powiedziała w uzasadnieniu do wyroku co to by było gdyby Jaruzelski nie wprowadził stanu wojennego, a Ruskie jednak by weszły. Kości moich kuzynów leżą w nieznanych grobach od Katynia przez Kazachstan do Kamczatki.
Podobne doświadczenia ma wiele, bardzo wiele polskich rodzin.
Stąd mi przykro i wstyd. Może już jestem za stary. Jednak nie wydaje mi się żebym za młodu był entuzjastą przegranych powstań. Wówczas nawet w domu ojciec, brat mego stryja ofiary mordu katyńskiego, nie bardzo chciał nam gówniarzom mówić o Katyniu. Czy pani sędzia domyśli się dlaczego? Boję się, że wątpię.

 powrót do aktualności

GALERIA



6.X.2015 r. - Senator Witold Gintowt-Dziewałtowski spotkał się z elbląskimi dziennikarzami na konferencji prasowej, by podsumować całą swoją karierę zawodową, nie tylko parlamentarzysty. Nie kandyduje w nadchodzących wyborach, wybrał polityczną emeryturę, choć prawa do tej zwykłej emerytury ma już od kilku lat.
3.X.2015 r. - w Elblągu uczestniczył w inauguracji roku Akademickiego 2015 w Elbląskiej Uczelni Humanistyczno- Ekonomicznej;

start | aktualności | kalendarium | kim jestem? | galeria | kontakt | archiwum