AKTUALNOŚCI

08-11-2011 | Wolę fachowca od bohatera

1-go listopada ma warszawskim Okęciu wylądował Boeing 767 z 220 pasażerami na pokładzie. Niby tak powinno być, ale samolot lądował na brzuchu, bez wypuszczonego podwozia.

Prawie wszyscy oglądaliśmy to lądowanie, było wzorcowe. Sposób posadzenia samolotu na pasie lądowania, ślizg do momentu zatrzymania się samolotu. Tego powinni uczyć wszystkich przyszłych pilotów.

Wiele krytycznych zdań poświęciłem w ostatnich latach polskim pilotom, zwłaszcza wojskowym. Tym razem i kapitan, i cała załoga samolotu była polska. Oczywiście przez prawie tydzień temat był eksploatowany przez media. I lądowanie, i konferencje, i wywiady z członkami załogi, z pasażerami. I błyskawiczna konkluzja dziennikarza - kapitan jest bohaterem. Można powiedzieć nic dziwnego katastrofy, bohaterowie toż to najlepsze mięso dla telewizji, prasy, dziennikarzy i wydawcy. To się przekłada na oglądalność, słuchalności i poczytności.

Czy jednak? Jestem zwolennikiem innego poglądu. Czy kapitan Tadeusz Wrona nie wykazał się dość wyjątkowym, ale jednak profesjonalizmem? Czy nie udowodnił swego wybitnego zawodowstwa? Ja wiem, w Polsce nikt nie poważa profesjonalistów, raczej lekceważy, jak rzadko gazeta, telewizja sławi, tych, którzy swoje codzienne obowiązki wykonują wzorowo, nie czekając na ordery, przywileje, tytuł bohatera.

Przyznam się, że porównując - dwie postawy wybieram tą bardziej przyziemną. Wolę mieć do czynienia z solidnym zawodowcem niż z bohaterem. Bo solidnego fachowca mogę potrzebować w różnych dziedzinach na okrągło, a akty bohaterskie (wymagające podjęcia ryzyka przez kandydata na bohatera) zdarzają się rzadko i przez całe życie mogą mnie nie spotkać. No i też nie jestem pewien co tak naprawdę jest łatwiejsze.

I tu wrócimy do codzienności. Następnego dnia rzecznik warszawskiej prokuratury powiadomił nas, że wszczęto postępowanie w sprawie lądowania. Póki co przestępstwa nikt nie podejrzewa, zawodowa komisja ekspertów od wypadków lotniczych dopiero co zaczęła swoją pracę. A nie przypuszczam żeby wśród prokuratorów znaleźli się wybitniejsi znawcy lotnictwa. Żaden z pasażerów ani członków załogi nie poniósł szwanku na zdrowiu - wprost przeciwnie wszyscy są raczej dumni z udanego lądowania. Póki co przewoźnik, PLL LOT, też nie zgłosił naruszenia prawa polegającego na np. zniszczeniu samolotu. Skąd ta nadgorliwość? Ba, prokuratura już obiecała, że przesłucha wszystkich 220 pasażerów, także tych, którzy już opuścili nasz radosny kraj. Po co? Co przeciętny pasażer może wiedzieć o przyczynach i przebiegu zdarzenia? Słyszał komunikaty pokładowe, martwił się o swój los, słyszał, że coś trzeszczy i stuka, i mógł również widzieć przez okienko iskry sypiące się spod silników szorujących bo betonie. Czy prokuratura w Warszawie nie ma co robić? Czy nie może zaczekać na stanowisko komisji badającej przyczyny zdarzenia?

Wielokrotnie w ostatnich latach polska prokuratura dowodziła szkodliwości swoich zachowań. A może rzeczywiście za dużo w naszym kraju jest prokuratorów i nie bardzo mają czym się zająć? Popierałem z całego serca reformę prokuratury, oddzielenie jej od politycznego Ministra Sprawiedliwości i na koniec wybór na Prokuratura Generalnego wybitnego sędziego z Krakowa. Może to nie jest jeszcze kac, ale uczucie niesmaku tak jakby wzrastało. Może i wśród prokuratorów też potrzeba więcej solidnych zawodowców?

 powrót do aktualności

GALERIA



6.X.2015 r. - Senator Witold Gintowt-Dziewałtowski spotkał się z elbląskimi dziennikarzami na konferencji prasowej, by podsumować całą swoją karierę zawodową, nie tylko parlamentarzysty. Nie kandyduje w nadchodzących wyborach, wybrał polityczną emeryturę, choć prawa do tej zwykłej emerytury ma już od kilku lat.
3.X.2015 r. - w Elblągu uczestniczył w inauguracji roku Akademickiego 2015 w Elbląskiej Uczelni Humanistyczno- Ekonomicznej;

start | aktualności | kalendarium | kim jestem? | galeria | kontakt | archiwum